Od siłowni do centrów dobrostanu. Tak zmieniły się krakowskie kluby fitness
Kiedyś siłownia kojarzyła się przede wszystkim ze sztangą i ciężarami. Oferta była prosta, a przestrzeń podporządkowana głównie treningowi siłowemu. Dziś klub fitness to znacznie więcej. Można tu ćwiczyć pilates na reformerach, przygotowywać się do zawodów HYROX, skorzystać z fizjoterapii, wejść do sauny czy odpocząć po pracy w strefie recovery. Coraz częściej nie trzeba też być zapalonym sportowcem, żeby czuć się w takim miejscu dobrze.
Krakowskie kluby fitness zmieniają się wraz z oczekiwaniami swoich użytkowników, a te są dziś znacznie bardziej zróżnicowane niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Jeszcze dwie dekady temu siłownia miała przede wszystkim jedno zadanie – zapewnić przestrzeń do treningu siłowego i pracy nad sylwetką. Dominowały ciężary, maszyny i podstawowe wyposażenie. Z czasem oferta zaczęła się rozszerzać o zajęcia grupowe, rozbudowane strefy cardio i coraz bardziej wyspecjalizowane formy treningu. Równolegle zmieniała się sama przestrzeń – współczesny klub to już nie tylko miejsce do ćwiczeń, ale także zaplecze odpowiadające na potrzeby związane z regeneracją, komfortem i codziennym stylem życia. Pojawiły się sauny infrared, strefy relaksu, fizjoterapia, fit bary ze zdrowymi przekąskami czy udogodnienia takie jak parking dla klubowiczów.
Zmienił się również sam klubowicz.
– Dziś w klubie fitness można spotkać naprawdę różne pokolenia – od nastolatków po seniorki i seniorów, także osoby po 80. roku życia. Różnią ich cele, poziom sprawności i doświadczenie, ale łączy potrzeba ruchu dopasowanego do własnych możliwości i stylu życia – mówi Bartłomiej Golonka, trener z krakowskiego klubu Zdrofit.
Dane Zdrofit dotyczące nowych użytkowników krakowskich klubów dobrze pokazują tę zmianę. 62 proc. jako powód rozpoczęcia treningów wskazuje aktywne spędzanie czasu. 42 proc. chce poprawić kondycję, 35 proc. – siłę i ogólną sprawność, a 19 proc. traktuje ruch jako sposób na redukcję stresu i poprawę samopoczucia. To pokazuje, że cel aktywności fizycznej coraz częściej wykracza poza wygląd.
Zmiana oczekiwań klubowiczów wpłynęła również na ofertę klubów. Klasyczny trening siłowy i cardio pozostają jej podstawą, ale obok nich pojawiają się coraz bardziej wyspecjalizowane formaty.
– Dziś klub fitness coraz mniej przypomina siłownię sprzed 20 lat. Klubowicz może dziś wybierać spośród wielu różnych form aktywności - od klasycznej strefy wolnych ciężarów i cardio, przez popularną szczególnie wśród kobiet strefę Booty&Legs, po strefę Fight z oktagonem i workami bokserskimi. Są też zajęcia rowerowe, strefa BEAT, w której światła zmieniają kolory i świecą w rytm muzyki, czy coraz popularniejszy na świecie HYROX, łączący trening siłowy i wytrzymałościowy. To pokazuje, jak bardzo zmieniły się potrzeby osób odwiedzających kluby – dziś nie muszą trenować w jeden określony sposób, mogą znaleźć aktywność dopasowaną do swojego celu, poziomu i stylu życia. Dobrym przykładem jest również Pilates Reformer, który jeszcze niedawno kojarzył się przede wszystkim z kameralnymi studiami – mówi Magdalena Szwed, Dyrektor ds. rozwoju produktów w Benefit Systems Oddział Fitness.
Jak dodaje, współczesny klub nie wymaga więc od użytkownika wyboru jednej ścieżki. Jednego dnia może on postawić na trening siłowy, kolejnego na zajęcia medytacyjne, a po intensywnym wysiłku skorzystać z sauny.
Regeneracja staje się częścią treningu
Jedną z najbardziej widocznych zmian jest rosnące znaczenie regeneracji. Jeszcze niedawno trening kończył się na prysznicu (o ile klub był zaopatrzony w strefę sanitarną) i wyjściu z klubu. Dziś odpoczynek i dbanie o organizm stają się integralną częścią doświadczenia fitness. W klubach pojawiają się strefy recovery, różne rodzaje saun, przestrzenie do relaksu, a także usługi fizjoterapeutyczne.
– To część szerszego trendu związanego z longevity, czyli podejścia, w którym aktywność fizyczna ma pomagać ludziom jak najdłużej zachować sprawność i dobrą jakość życia. Widzimy wyraźnie, że zmieniła się definicja samego klubu fitness – z miejsca, do którego przychodziło się przede wszystkim po to, żeby ćwiczyć, w przestrzeń, która ma wspierać zdrowie, sprawność i dobre samopoczucie także przed treningiem i po jego zakończeniu – komentuje Magdalena Szwed.
Klub dopasowany do rytmu życia
Zmienia się nie tylko przestrzeń i oferta klubów fitness, ale również sposób, w jaki z nich korzystamy. Jednym z istotnych elementów współczesnego modelu jest elastyczność – możliwość dopasowania treningu do indywidualnego rytmu dnia, pracy i obowiązków.
Wraz ze zmianą stylu życia rośnie znaczenie klubów dostępnych przez całą dobę. Dla osób pracujących zmianowo, rozpoczynających dzień bardzo wcześnie czy wracających do domu późnym wieczorem możliwość wyboru dogodnej pory treningu staje się ważnym elementem korzystania z klubu.
– Dostępność 24/7 jest dziś odpowiedzią na coraz bardziej zróżnicowany rytm życia. Zamiast dopasowywać swój dzień do godzin otwarcia klubu, użytkownik może zdecydować, kiedy trening najlepiej wpisuje się w jego codzienność. To kolejny przykład tego, jak fitness przesuwa się w stronę większej dostępności i indywidualizacji – mówi Bartłomiej Golonka, trener w krakowskim klubie Zdrofit.
Nie trzeba pasować do siłowni
Największa zmiana nie dotyczy jednak sprzętu czy powierzchni. Dotyczy podejścia do użytkownika. Kiedyś to człowiek musiał pasować do siłowni. Dziś to klub fitness ma być dopasowany do rytmu życia.
Ruch przestał być obowiązkiem czy sposobem na realizację określonego celu sylwetkowego. Coraz częściej staje się świadomym wyborem – sposobem na zdrowie, lepsze samopoczucie i energię na lata.
Media contact
Sandra Dobrowolska
7.jpg)
7.jpg)
ZoliborzSzamocka16.jpg)
ZoliborzSzamocka9.jpg)
ZoliborzSzamocka1.jpg)